„Schodzę w dół i w kolanie kłuje. Wcześniej tego nie było." Kolano to jeden z najczęstszych powodów, dla których ludzie odstawiają przysiad — a potem stopniowo także schody, rower i dłuższe spacery. Problem w tym, że w większości przypadków, które widzę, kolano nie jest sprawcą. Jest miejscem, w którym kończy się cudzy problem.

Dlaczego kolano zwykle nie jest winne

Kolano to staw o mocno ograniczonym repertuarze ruchu — zgina się i prostuje, z niewielką rotacją. Między dwoma stawami, które ruch mają dużo bogatszy: biodrem i stopą. Jeśli któryś z nich nie robi swojej pracy, kolano musi przyjąć ruch, do którego nie jest zbudowane.

W praktyce sprowadza się to najczęściej do trzech rzeczy:

Do tego dochodzi czynnik, który u osób pracujących biurowo jest niemal regułą: mięśnie po prostu nie mają wytrzymałości na kontrolowanie tej pozycji przez wiele powtórzeń. Pierwsze pięć przysiadów wygląda dobrze, dziesiąte już nie — i to właśnie te późniejsze powtórzenia bolą.

Kolano rzadko jest sprawcą. Zwykle jest miejscem, w którym wystawia się rachunek za biodro albo stopę.

Czego nie robić

Zanim przejdziemy do tego, co pomaga, kilka rzeczy, które regularnie pogarszają sprawę:

Sygnały, przy których najpierw idziesz do lekarza

Większość bólów kolana przy przysiadzie ma podłoże funkcjonalne i da się je uporządkować treningiem. Są jednak sytuacje, w których kolejność jest odwrotna — najpierw diagnoza, potem jakiekolwiek ćwiczenia:

Uwaga: ten artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje diagnozy medycznej. Objawy wymienione powyżej wymagają konsultacji z lekarzem lub fizjoterapeutą, zanim wrócisz do treningu.

5 kroków, od których warto zacząć

  1. Sprawdź, gdzie kończy się Twoje biodro. Stań przy ścianie, zejdź w przysiad tak nisko, jak pozwala Ci ciało bez zaokrąglania pleców i bez bólu. To Twój aktualny roboczy zakres — nie ten z filmiku na Instagramie. Trenuj w nim, zamiast walczyć o głębokość.
  2. Popraw pracę stopy. Trzy punkty podparcia: pięta, podstawa palucha, podstawa małego palca. Do tego ruchomość kostki — przysuwanie kolana do ściany w wykroku, codziennie po kilkanaście powtórzeń na stronę. Stabilna stopa zdejmuje z kolana zaskakująco dużo.
  3. Obudź pośladek. Mostek biodrowy, odwodzenie w leżeniu bokiem, potem wersje jednonóż. Pośladek średni odpowiada za to, żeby kolano nie wpadało do środka — a to jeden z najczęstszych powodów bólu rzepki.
  4. Zmień tempo, zanim zmienisz ciężar. Wolniejsze schodzenie (trzy sekundy w dół) daje kontrolę i uczy stabilizowania pozycji. Często sam ten zabieg wystarcza, żeby ból przy przysiadzie zniknął, mimo że nic innego się nie zmieniło.
  5. Buduj powtarzalność, nie rekord. Kolano lubi regularne, umiarkowane obciążenie. Dwa spokojne treningi tygodniowo przez dwa miesiące zrobią dla niego więcej niż jeden ambitny raz na dwa tygodnie.

Kiedy to nie wystarcza

Powyższe kroki są bezpieczne i u dużej części osób realnie zmieniają obraz w kilka tygodni. Ale jeśli ból wraca za każdym razem, gdy tylko zwiększysz obciążenie, zwykle znaczy to jedno: pracujesz nad objawem, a nie nad swoim konkretnym ograniczeniem. Ograniczenia bywają bardzo różne — u jednej osoby to kostka, u drugiej biodro, u trzeciej wyłącznie wytrzymałość i tempo.

Dlatego sensowna kolejność wygląda tak: najpierw zobaczyć, jak faktycznie się ruszasz, potem dobrać ćwiczenia do tego, co znaleziono, a dopiero na końcu dokładać intensywność. To dokładnie to samo podejście, które opisuję w tekstach o bólu pleców przy siedzącej pracy oraz o różnicy między trenerem medycznym a personalnym — mechanizm jest ten sam, zmienia się tylko staw, który przysyła rachunek.

Jeśli chcesz sprawdzić, co w Twoim przypadku obciąża kolano, najprostszym punktem wejścia jest bezpłatna konsultacja — opisujesz krótko sytuację, a ja proponuję właściwy pierwszy krok.

Kolano protestuje przy przysiadzie?

Zanim odstawisz kolejne ćwiczenie, sprawdźmy, co za tym stoi. Opisz swoją sytuację — odpowiem w ciągu 24 godzin i zaproponuję pierwszy krok dopasowany do Ciebie.

Umów bezpłatną konsultację →

Czytaj dalej

→ Ból pleców przy siedzącej pracy — dlaczego boli, choć „nic nie robisz” → Trener personalny czy fizjoterapeuta — do kogo iść z bólem? → Powrót do formy po 45 — dlaczego kolejne podejścia kończą się tak samo